AZYMUT - PODZIEMIA! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maria Płachecka   

     Piąta rano. Poniedziałek, 21 maja 2012 roku. Jeszcze ostatnie przytulenie głowy do poduszki, przetarcie oczu i... pobudka! Wielu z nas musiało dostać się do centrum Opola przed siódmą. Zbiórka, godzina 6.45 na parkingu przy ul 1 Maja. Brakuje tylko jednej osoby. Czekamy z wyjazdem do godziny 7.30. Trudno, strata naszego kolegi. Nie dotarł na czas. Musimy wyjeżdżać, bo wejście do Twierdzy w Kłodzku mamy zamówione na godzinę 9.30. Sympatyczny i uśmiechnięty kierowca  bezpiecznie wiezie nas do celu. Zdążyliśmy. Wita nas przewodnik w pruskim mundurze strzelców. Wspólnie kierujemy się  w stronę lochów. Zaczynamy zwiedzać podziemne korytarze Twierdzy Kłodzkiej. Robią wrażenie!
Ich długość wynosi 42 kilometry. Słuchamy historii powstania tego miejsca, opisu życia stacjonujących tu żołnierzy i jesteśmy zdumieni, że w tak drastycznych warunkach spędzali ponad dwudziestoletnią służbę w wojsku pruskim. Było bliskie spotkanie z nietoperzami, które upodobały sobie kazamaty Twierdzy, parę niespodzianek z przechodzeniem przez tunele na „czworaka” i przejście na górną część Twierdzy. Tu przejęła nas nowa pani przewodnik ( ubrana również w żołnierski mundur). Jej opowieść dotyczyła dziejów części użytkowo - mieszkalnej żołnierzy stacjonujących w tym forcie. Zobaczyliśmy miejsce, w którym był szpital, pomieszczenia mieszkalne, kantynę i inne ciekawe miejsca. Z Twierdzy zeszliśmy do rynku kłodzkiego. Tu chwila odpoczynku, zwiedzanie okolicznych, malowniczych uliczek i powrót do autokaru. Odległość do Złotego Stoku z Kłodzka jest niewielka, więc przejazd trwał krótko. Przed kopalnią mnóstwo autobusów wycieczkowych i jeszcze więcej zwiedzających. O 14.00 przywitała nas bardzo sympatyczna pani Marta-przewodniczka. Ruszyliśmy za nią do kopalni.  Krótka historia  powstania Złotego Stoku i rozpoczynamy wędrówkę po korytarzach i tunelach. Wielokrotnie gaśnie światło, czego skutkiem są piski naszych dziewczyn. Oglądamy skarby zgromadzone przez górników i właścicieli kopalni. Spotykamy Gnoma – figlarza, który szczególnie przypadł do gustu naszym dziewczętom. Potem odwiedzamy pracownię Alchemika. I tu dzieją się rzeczy niebywałe i tajemnicze. Alchemik zdradza nam sposób pozyskiwania złota z rudy kopalnianej. Niektórzy z nas posłużyli  mu jako materiał doświadczalny. Było przy tym sporo śmiechu i zabawy! Po przygodzie w pracowni alchemicznej nasza przewodniczka wyprowadziła nas na światło dzienne. Całą grupą przeszliśmy piętnastominutowym marszem do szybu, w którym po zejściu ośmiu pięter w dół kopalni zobaczyliśmy jedyny w Polsce podziemny wodospad. Wąskimi korytarzami cały czas szliśmy w głąb Złotego Stoku. Po drodze musieliśmy ześlizgnąć się kilkunastometrową rynną w dół sztolni. Było trochę strachu i krzyku, ale wszyscy wyszli z tych manewrów cało. Potem z ogromnym świstem i hałasem przyjechała po nas podziemna kolejka. Przejazd trwał około 10 minut, ale był baaardzo emocjonujący. Maszynista prowadził pociąg z zawrotną szybkością. No i, wyjechaliśmy na słoneczny peron przed wejście do kopalni. W międzyczasie mieliśmy trochę atrakcji, bo wytapialiśmy złoto, „biliśmy" pamiątkowe monety, wielu z nas szalało na batucie. Zmęczeni, ale uśmiechnięci, wróciliśmy do autokaru. Przed Nysą zatrzymaliśmy się na obiad. Każdy mógł sobie wybrać coś dobrego do jedzenia, więc były i zapiekanki, i pierogi, i pizza, i hot dogi. Syci i zadowoleni ruszyliśmy w drogę powrotną do Opola.
Myślę, że wycieczka baaardzo się udała, a przygody i opowieści na długo pozostaną w naszej pamięci! Aha, na wycieczkę pojechaliśmy dzięki dotacji z Fundacji Dziewczynka z Zapałkami z Łodzi i szczodrości naszej Rady Rodziców. Dziękujemy i prosimy o  „jeszcze”!!!!