SZLAKIEM JURAJSKICH JASKIŃ PDF Drukuj Email
Wpisany przez Katarzyna Miernicka   

     Majowe słońce zaświeciło dnia 14 - pięknego poniedziałku, kiedy to autobus Almatur Opole (wygrany w konkursie fotograficzno-dziennikarskim) pełen radosnych gimnazjalistów wyruszył na wycieczkę w okolice Jury Krakowsko – Częstochowskiej.
      Poranek był piękny, gimnazjaliści weseli i odprężeni, kadra – ciało pedagogiczne jeszcze nie nerwowe i nie zestresowane, do tego w pakiecie uśmiechnięty kierowca… – wszystko zapowiadało, że dzień będzie uroczy. A plany wielkie i szlachetne były…

Pierwszy na tapecie był Ojców z jego sławną Jaskinią Łokietka. Wysiedliśmy z autobusu i pieszo (niektórzy określili by „z buta”) ruszyliśmy szlakiem czarnym, aleją drzew , domów, karczm i krzewów w kierunku wspomnianej jaskini. Po drodze podziwiać mogliśmy okolicę z tarasu widokowego, gdzie kadra nakazała upamiętniające pierwsze zdjęcie grupowe. Zwiedziliśmy największą i najbardziej znaną jaskinię jurajską – Jaskinię Łokietka, w której wg legendy przez 6 tygodni ukrywał się przyszły władca polski Władysław Łokietek przed królem czeskim Wacławem II na przełomie XIII i XIVw. Wejście do jaskini zasnute było pajęczyną, która pokryta kroplami porannej rosy zmyliła pogoń. Wychodząc z jaskini wszyscy dotykaliśmy „na szczęście” kraty, utkanej na kształt pajęczyny upamiętniającej tą legendę. W samej jaskini niewiele jest fantazyjnych nacieków skalnych, dojrzeliśmy jednak (z pomocą przewodnika) kilka formacji przypominających zwierzęta: potężnego i dumnego orła, słonie, czy żyrafy. Wracając mijaliśmy kolejną jaskinię jurajską (jedną z wielu w tym regionie)- Jaskinię Ciemną – wielką komnatę, którą zwiedza się ze świeczkami w dłoniach, jednak z braku czasu my do niej nie zaglądaliśmy. Kolejną atrakcją było Żródełko Miłości, ale je również minęliśmy – wrócimy tam jak będziemy w wieku naszej Kadry Szacownej, teraz jeszcze nie musimy się wspierać wodą źródlaną- ponoć magiczną. Trasa wśród drzew i skał prowadziła przez potężną Bramę Krakowską, gdzie swoją bytność upamiętniliśmy następnym zdjęciem grupowym.

      Kolejnym punktem programu był Zamek w Ogrodzieńcu, „który zwiedzaliśmy w dobrym stanie” (jak wspominał później jeden z uczestników wycieczki). Rzeczywiście Zamek w Ogrodzieńcu to jeden z najlepiej zachowanych i najpiękniejszych średniowiecznych obronnych zamków rycerskich w Polsce, usytuowany na Górze Janowskiego -  najwyższym wzniesieniu Jury – 515 m npm. Tu troszkę nam się drogi rozeszły, gdyż jedni zwiedzali ekspozycje wewnątrz zamku  (wystawy), inni ekspozycje zewnętrzne z galerii i wież zamkowych (przepiękne widoki), a jeszcze inni ekspozycje współczesne na dziedzińcu zamkowym (tj kramy pamiątkarskie i sklepiki) – niekoniecznie w tej kolejności. Jednakże większość uczestników zobaczyła całość atrakcji zamkowych.

      Ostatnią ciekawostką Jury Krakowsko-Częstochowskiej, tuż po treściwym i pożywnym obiedzie, był spacer malowniczą trasą skałkową w Rzędkowicach. Najpierw nie można nas było wygonić z autokaru, później natomiast nie można nas było do niego zagonić.
Jura, a zwłaszcza okolice Rzędkowic to mekka dla skałkowców, wspinaczy i wszelkiego typu „czepiaczy”. Pełno tu skałek i tras o różnym stopniu trudności. Jak tylko pogoda sprzyja to więcej tu miłośników wspinaczki niż grzybów po deszczu, gdzieniegdzie wśród „wiszących” tłumów widać kawałek głazu czy skały. Kilku takich zapaleńców mogliśmy oglądać podczas naszego spaceru. Nasi gimnazjaliści też próbowali, ale… serce wielkie, a techniki
i umiejętności brak. Coś na ten temat mogliby opowiedzieć Paweł Kotowski z IIa i Pan Dyrektor.

      Pospacerowaliśmy wśród bujnej roślinności i skałek, pohasaliśmy po łąkach, cudem nikogo nie zgubiliśmy i nastał czas powrotu – powrotu nastał czas! Do domu, mamy i kochanego łóżeczka – najlepszego czworonożnego przyjaciele człowieka. W końcu następnego dnia nikt nas nie zwolnił z obowiązku szkolnego…, nawet obecny na wycieczce Najwyższy Ojciec Dyrektor. Ale było super i wycieczka wszystkim się podobała.